Drodzy Czytelnicy,

w związku ze zmianą strategii rozwoju firmy podjęliśmy decyzję o zaprzestaniu wydawania miesięcznika "AGROmechanika". Ostatnim numerem, który się ukazał, był numer styczniowy.

W imieniu całej redakcji serdecznie dziękujemy za to, że przez ponad 10 lat współtworzyliście z nami "AGROmechnikę", dostarczaliście pomysłów do kolejnych wydań. Dziękujemy za zaufanie, jakim nas obdarzyliście.

Mamy nadzieję, że koniec wydawania "AGROmechniki" nie oznacza końca naszej współpracy. Dlatego proponujemy zamianę prenumeraty "AGROmechaniki" na prenumeratę dynamicznie rozwijającego się pisma "Bez Pługa". Na jego łamach prezentowane są zagadnienia interesujące zarówno rolników rozważających zastosowanie technologii bezpłużnej, tych, którzy dopiero przestawiają się na tę technologię, jak i producentów mających wieloletnie doświadczenie w uprawie bezorkowej.

Decydując się na przeniesienie prenumeraty "Agromechaniki" na roczną prenumeratę magazynu „Bez Pługa”, otrzymacie dodatkowo numer specjalny – „ABC uprawy bezorkowej”, segregator do kolekcjonowania czasopisma oraz możliwość uczestniczenia w szkoleniach zaplanowanych w ramach projektu „Akademia Bezorkowa”. Poniżej zamieszczamy link ze szczegółowymi informacjami na temat zamiany prenumerat: [Pobierz]

W przypadku braku zgody na przeniesienie prenumeraty zwrócimy pieniądze na podany przez Was numer konta bankowego.
 
Redakcja "AGROmechaniki"
AGROmechanika 4/2007

Okiem konesera Maleństwo C-308

Ursus C-308 - niewielki jednoosiowy traktor - powstał w okresie spadku zapotrzebowania na wyroby tej marki jako sposób wykorzystania wolnych mocy produkcyjnych. Pierwsze ciągniki Ursus C-45 opuściły fabrykę 1 maja 1947 roku. Minęło 10 lat i mimo ulepszeń ciągnik ten był już mocno przestarzały i stał się produktem coraz trudniej zbywalnym. Rozpoczęte w 1956 roku prace nad nowy prototypem trwały, a pierwszych ciągników z tej serii rolnictwo mogło spodziewać się nie wcześniej jak w 1959 roku. Potrzeby rynku W latach 1956-58 produkcja w Ursusie spadała o ponad 4 tys. ciągników rocznie. W tej sytuacji zakłady ratowały się produkcją zespołów A-80 dla 8-tonowych Jelczów, silników stacyjnych typu S-60 do napędu młocarni. O ile stopień zmechanizowania rolnictwa tamtego okresu wydawał się być już dość wysoki, o tyle spore zaniedbania w tym względzie wykazywały gospodarstwa indywidualne, ogrodnicze oraz szkółkarskie. Widoczny był tu głód wszelkiego rodzaju narzędzi i maszyn. Po wojnie krajowy przemysł nie produkował specjalistycznych ciągników i maszyn dla małych gospodarstw rolnych i ogrodniczych. Szacunki dla sektora ogrodniczego na lata 1956-66 mówiły o potrzebach rzędu kilkudziesięciu tysięcy sztuk, które jednak trudno byłoby nasycić importowanym sprzętem.

Autorzy

Miejsce publikacji

Działy tematyczne

Pobierz plik PDF artykułu